MÓJ TEAM

Bez nich ani rusz…

O kim mowa? Oczywiście o moich niezastąpionych współpracownikach. Z nimi spędzam dużą część swojego życia, więc sami rozumiecie, że nie mogą to być przypadkowe osoby. Jestem szczęściarzem, bo mój team to ludzie, którzy dzielą moje pasje, wkładają we wszystkie działania zawodowe serce i duszę. Świetnie się dogadujemy, a nawet rozumiemy bez słów.

Robert Wojnarowski

To grupa świetnych ludzi, z którymi nie tylko pracuję, ale również się przyjaźnię. Zdarza nam się wspólnie coś ugotować, posiedzieć przy winie i serkach, pogadać o życiu... Ale każde, nawet prywatne spotkanie i tak krąży wokół kulinariów. Ten temat zawsze pojawia się w naszych rozmowach, co świadczy o tym, jak bardzo lubimy to, co robimy. Ciekawe programy, nowa seria artykułów kulinarnych w polskiej lub zagranicznej prasie, fajne pomysły na kolejne eventy - zawsze znajdzie się jakiś "kulinarny" temat do obgadania.

Cieszę się, że udało mi się stworzyć tak fajny i profesjonalny team. Potrafimy ze sobą rozmawiać, doskonale się uzupełniamy i każdy jest mistrzem w tym, co robi. A do tego jesteśmy zgraną drużyną, która lubi swoje towarzystwo. Czego chcieć więcej?


Krzysztof "Baranek" Baranowski

Świetny kumpel, kucharz, logistyk i... prawdziwy "wariat motoryzacyjny". I nie chodzi o to, że szybko jeździ, choć oczywiście czasami tak się zdarza :) Krzysztof posiada chyba wszystkie możliwe pojazdy - motory, samochody, quady. Wszystko co jeździ i ma silnik, na pewno stoi w jego garażu lub na podwórku.

Ale jednoślady i samochody osobowe, niestety mu nie wystarczały. Zawsze marzył o jeżdżeniu TIR-em. No i jeździ, i to dwoma na zmianę, mimo iż zawodowo nadal związany jest z kulinariami i wcale nie zmienił branży.
Ponieważ team, do którego należy Baranek jest zdecydowanie kulinarny, jeden z jego TIR-ów również. Krzysztof postanowił bowiem ułatwić nam pracę podczas letnich tras koncertowych, w trakcie których od lat zapewniamy poczęstunek dla tysięcy ludzi i zaprojektował restaurację na "kółkach", dzięki czemu spełnił swoje marzenie o posiadaniu i jeżdżeniu TIR-em.

Wymyślona przez Baranka mobilna restauracja bez problemu wyparła ogromny kocioł i mega patelnię, w których dotychczas przygotowywaliśmy tony posiłków. Trzeba było podpalać pod nimi ogień kilka godzin wcześniej i zaangażowanych w to było mnóstwo osób. Teraz przyjeżdżamy na miejsce, sprawnie rozkładamy boczne ścianki i wszystko jest gotowe, a do tego mamy profesjonalną kuchnię, chłodnię i dostęp do wody.
A wszystko dzięki motoryzacyjnej pasji kucharza...


Sylwia Boetcher

Niezmiennie od kilku lat związana ze mną... zawodowo. Wie o mnie chyba wszystko, czasami nawet wydaje mi się, że więcej niż ja sam. Na co dzień zajmuje się organizacją warsztatów i pokazów z moim udziałem i dba, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. W pełni organizuje moje życie zawodowe, zawsze wie, co będę robić za godzinę, jutro, pojutrze, za tydzień... Współpracuje również z firmami, których jestem ambasadorem i przygotowuje potrzebne materiały.

Felietony kulinarne, relacje z mojej działalności – wszystko potrafi tak opisać, że chce się czytać. To typowa "kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi".

Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Wszystko, co wymyślimy, bez problemu udaje jej się zrealizować. Dowód: nieoceniony wkład w powstanie wszystkich moich książek i strony internetowej, którą właśnie Państwo odwiedziliście. Organizacja pracy i wrodzona błyskotliwość, to jej atuty. A wewnętrzna siła pozwala sprostać nawet najbardziej szalonym, nie tylko kulinarnym pomysłom.

To także świetny kompan do rozmowy, nie tylko o pracy. Niestety ma też swoje słabostki. Zdarza jej się czasami na mnie nakrzyczeć lub częściej tonem głosu dać mi do zrozumienia, że ma mnie chwilowo dość. Ale przecież kto się lubi, ten się czubi ;)

Prywatnie mama dwóch dwóch dorosłych synów.


Robert Wojnarowski

Mój wieloletni współpracownik. W zasadzie jego kulinarne doświadczenie to w dużej mierze moja zasługa – najpierw praktyki, potem kilka lat wspólnej pracy w Hotelu Jan III Sobieski i działań w ramach mojego Studia Kulinarnego :)

A teraz na serio… Mama Roberta ma wykształcenie gastronomiczne, więc śmiało można powiedzieć, że chłopak ma kulinaria we krwi. Mama zauważyła to już kiedy był małym dzieckiem, bo zawsze chętnie pomagał jej w kuchni.

Z wiarygodnych źródeł dowiedziałem się, że spory wkład w wykształcenie Wojnara ma również tata, który uwielbia książki kulinarne i przez lata zebrał całkiem pokaźną kolekcję, w której nie brakuje unikatowych, niedostępnych już na rynku publikacji.

Reasumując, Robert Wojnarowski ma wszystko, co najważniejsze w zawodzie kucharza – pasję, wiedzę teoretyczną zaczerpniętą z książek taty i doświadczenie kulinarne zdobywane w dzieciństwie u boku mamy, a w dorosłym życiu pod moim okiem :)
Oprócz kulinariów ma jeszcze dwie pasje – komponowanie własnego stroju zgodnie z panującymi trendami i ekstremalnie wariacką jazdę na rowerze :) Aaa i jeszcze jedno - robi najlepszą szarlotkę na świecie!


Sylwia, Robert & Krzysiek - dzięki, że jesteście ze mną.